Strona główna › Baza wiedzy › Terminy
Termin, który zjada pieniądze — rok od spłaty
Uprawnienie do sankcji kredytu darmowego wygasa rok po wykonaniu umowy. Ale „wykonanie umowy” nie zawsze znaczy to, co się wydaje — i część spraw uznanych za przedawnione wcale takie nie jest.
Trzy różne zegary
W sprawach o sankcję kredytu darmowego tykają równolegle trzy odrębne terminy i mylenie ich prowadzi do błędnych wniosków.
Zegar pierwszy — 12 miesięcy na oświadczenie. To termin z art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim. Liczy się od wykonania umowy. Po jego upływie kredytodawca może podnieść zarzut wygaśnięcia uprawnienia.
Zegar drugi — 6 lat na dochodzenie roszczeń. Po złożeniu oświadczenia konsument ma co do zasady sześć lat na dochodzenie pieniędzy. To ogólny termin przedawnienia roszczeń majątkowych z kodeksu cywilnego.
Zegar trzeci — około 5 lat archiwizacji. Banki mogą niszczyć dokumentację po mniej więcej pięciu latach od zakończenia kredytu. To nie jest termin prawny, tylko praktyczny — ale skutek bywa taki sam. Bez umowy i bez historii rachunku nie ma czego sprawdzać.
Co to znaczy „wykonanie umowy”
To jest sedno i tu najczęściej zapada błędna decyzja.
Przy spłacie zgodnie z harmonogramem sprawa jest prosta: wykonanie umowy to moment zapłaty ostatniej raty.
Przy wcześniejszej spłacie jest inaczej. Wykonanie umowy następuje dopiero wtedy, gdy bank rozliczył kredyt i zwrócił proporcjonalną część kosztów — prowizji i ubezpieczenia — przypadającą na okres, o który kredyt skrócono.
Stanowisko Rzecznika Finansowego idzie w tym samym kierunku: rok liczy się od momentu, w którym obie strony wykonały swoje obowiązki. Bank wypłacił kredyt, a konsument go w całości spłacił i został rozliczony.
Pytanie, które ratuje sprawy
Z powyższego wynika wniosek, który w praktyce potrafi odwrócić ocenę sprawy o kilka lat:
Jeżeli po wcześniejszej spłacie bank nigdy nie zwrócił proporcjonalnej części prowizji, umowa nie została w pełni wykonana — a więc dwunastomiesięczny termin mógł się jeszcze nie zacząć.
Dotyczy to również kredytów spłaconych kilka lat temu. A takich przypadków jest sporo, bo część banków zwracała proporcjonalną część prowizji dopiero na wniosek klienta — a klient najczęściej takiego wniosku nie składał, bo nie wiedział, że mu się należy.
Dlatego pytanie brzmi nie „czy kredyt jest spłacony”, tylko: „kiedy dokładnie bank się rozliczył i czy oddał część prowizji?”. Odpowiedź znajdziesz w wyciągu z rachunku albo w zaświadczeniu z banku.
Kiedy złożyć oświadczenie najwcześniej
Nie trzeba czekać na spłatę. Oświadczenie można złożyć już zaraz po zawarciu umowy i w każdym momencie jej trwania. Nie ma powodu, żeby zwlekać — bo termin biegnie wyłącznie na niekorzyść konsumenta.
Gdy rok już minął
Upływ dwunastu miesięcy zamyka drogę do sankcji kredytu darmowego, ale nie zawsze zamyka temat.
Druga droga — oparta na wyroku TSUE C-744/24 — dotyczy wyłącznie odsetek naliczonych od skredytowanych kosztów. Jej zakres jest węższy, ale nie obowiązują w niej daty graniczne ani progi kwotowe. Główną grupą są tu kredyty spłacone od ponad 12 miesięcy do maksymalnie 5 lat temu.
Górna granica pięciu lat nie wynika z przepisu, tylko z praktyki: po tym czasie banki kończą archiwizację i dokumentów zwyczajnie już nie ma. Jeżeli jednak masz komplet dokumentacji u siebie, sprawa jest warta zgłoszenia mimo upływu czasu.
Co zrobić dzisiaj
- Znajdź umowę kredytową — wystarczą dwie pierwsze strony.
- Ustal datę ostatniej raty albo datę rozliczenia kredytu.
- Sprawdź w wyciągu, czy po wcześniejszej spłacie wpłynął zwrot części prowizji — i kiedy.
- Jeżeli dokumentów nie masz, wystąp do banku o zaświadczenie. Banki wydają je na wniosek klienta, a bywa ono mocniejszym dowodem niż sama umowa.
Spłacony kredyt to nie znaczy sprawa zamknięta
Sprawdzimy datę rozliczenia i to, czy bank zwrócił proporcjonalną część prowizji. Od tego zależy, czy zegar w ogóle ruszył.
Ten tekst ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda umowa jest oceniana indywidualnie — o tym, czy w konkretnej sprawie są podstawy do roszczenia, decyduje analiza dokumentów.